Perseidy,
pełnia czy też zaćmienie księżyca były i są dla mnie magiczne.
Niestety na Julkę mają ogromny - negatywny wpływ i teraz obserwacje
tych zjawisk prowadzę nadal, ale głównie pod kątem stanu
psychicznego i napadowego Julki. U nas wygląda to tak, że padaka
szaleje, jak tylko zbliża się pełnia, ostatnie zaćmienie księżyca
i wcześniejsze upały sprawiły, że Julka, która śpi czasem dwa
razy dziennie, nie spała w ogóle przez kilka nocy; natomiast w dzień miała
siłę za trzech, kiedy ja modliłam się o godzinę snu. Jak tylko
upały na chwilę minęły, napady rozkręciły się w najlepsze.
Każda wietrzna pogoda czy deszcz po upalnych dniach sprawiają, że
jak nie ma napadów to jest napadowo; wtedy Julia wyje, krzyczy,
nie da się dotknąć, jest tylko w sobie znanej gen galaktyce i
możemy tylko przeczekać, aż wróci do nas.
niedziela, 3 września 2017
wtorek, 8 sierpnia 2017
Zwykłe... Niezwykłe...
Pewne
sytuacje nie przestaną mnie wzruszać i zadziwiać. Parę dni temu
byłyśmy z Julką u rodziny na działce. Syn kuzynki, który wydaje
mi się nie zawsze mieć ochotę na kontakt i rozmowę z każdym, w
stosunku do Julki nigdy nie wykazywał braku zainteresowania czy
niechęci. Wizyta rozpoczęła się od ogromnej radości kiedy nas
tylko zobaczył... No dobra nas jak nas, ale Julkę :). Zaprowadził
Julię w miejsce, w którym ona sama mogłaby siedzieć godzinami, a
więc do piaskownicy. Pomimo tego, że sam jest młodszy o rok i nie
spędza czasu w piasku, siedział z nią pół dnia, co jest tylko
potwierdzeniem tego, że chciał tam być z nią. Dbał przy okazji o
to by Jula wycierała ślinę, która non stop się wylewała z jej
ust. Nie zauważyłam, żeby się tego brzydził, on po prostu
pilnował, by o to dbała i ślinę wycierała sama.
czwartek, 18 maja 2017
Po turnusie...
Jesteśmy i żyjemy:)
tylko Julia była non stop chora i kiedy tylko chciałam coś
napisać, ona pisała ze mną :))) lub to co potrafi najlepiej-
zamykała laptopa :), nie da sie tego przeskoczyć, bo uwagi wymaga
na STO PROCENT :).
Co u nas ? Otóż, jesteśmy już po turnusie. Julka
ciężko pracowała, naprawdę ciężko, ale była bardzo dzielna;
poleciało kilka łez, ale było warto i jeszcze raz DZIĘKUJĘ tym,
którzy nam pomogli w tym wyjeździe.
Zajęć tzw. pakietowych było
sporo i choć wybrałam jej zajęcia z psami czy końmi to
Julka...Zakochała się w alpakach i naprawdę świetnie radziła
sobie trzymając jedną z nich na smyczy :). Oto dowód:)
wtorek, 21 marca 2017
Dziękujemy :)
Jula jedzie na TURNUS!
Udało się :), dzięki pomocy tylu osób...Wiem, że niektórzy z
Was nie chcą słuchać tego słowa, wiem, ale DZIĘKUJĘ. Jula nie
umie tego powiedzieć, tym bardziej czuję się zobowiązana przekazać
podziękowania w jej imieniu:). Nie mogę stworzyć listy by
podziękować każdemu tzn. inaczej, mogę to zrobić tylko jest ona
tak długa i nie wszystkich znamy..:)
Dziękujemy tym, którzy
zareagowali na zbiórkę na pomagam.pl, za wpłaty, udostepnienia,
zainteresowanie, ciepłe słowa. Trudno prosić o pomoc dla własnego
dziecka, ale tu motywacje dały ciocie Agatka i Beatka:) a same mają
chore dzieci.
Jestem zaskoczona i
wdzięcza bo w zasadzie sama udostepniłam zbiórkę chyba cztery
razy a odzew wzruszył.środa, 22 lutego 2017
Chodzi i rozumie...
Jakiś czas temu, w jednej
z rozmów telefonicznych od "bliskiej" osoby, na moje
płaczliwe " Wiesz, martwię się, z Julą nie jest najlepiej",
usłyszałam: "Co ty chcesz, nie wariuj! Przecież jest dobrze!
Jula chodzi i rozumie jak normalna dziewczynka w jej wieku!"
Ugryzłam się w język, pomyślałam tylko, że mój rozmówca nie
ma dzieci, jest mężczyzną (przepraszam za seksizm) mieszka daleko,
nie widzi Julki często i myli się, chociaż...
piątek, 10 lutego 2017
Szczęściara ze mnie...
- Uffff... jak dobrze –
pomyślałam donosząc Julkę na łóżko - napad zdarzył się w
wejściu do mieszkania.... Na szczęście, bo nie musiałam
bezwładnej, 25-kilogramowej, Julki wnosić na trzecie
piętro, tym razem mi się udało.... Farciara ze mnie,
prawda?
Popłynęłam w tych moich rozmyślaniach; co kiedyś sprawiało mi radość, hmmm... No więc, szczęście miałam jak bez poprawki przeszłam sesję na studiach czy jak trafiłam trójkę w totolotka
lub świetną bluzkę w atrakcyjne cenie z wyprzedaży.
Popłynęłam w tych moich rozmyślaniach; co kiedyś sprawiało mi radość, hmmm... No więc, szczęście miałam jak bez poprawki przeszłam sesję na studiach czy jak trafiłam trójkę w totolotka
środa, 1 lutego 2017
Wszystko jasne....
Szpital za
szpitalem, wizyty, w tym też prywatne, tyle tego, że w zasadzie bez
nawigacji trafiamy do określonej placówki medycznej w
Warszawie:). Zawsze zdenerwowanie i oczekiwanie; tym razem było
spokojniej - spóźnieni, ale bez stresu dojechaliśmy na
"pogaduszki" z lekarzem. Rozmowa nie wniosła zbyt dużo,
bardziej uzyskaliśmy potwierdzenie, że analizując nasz gen i
objawy występujące u Julki nie mają wątpliwości, że ta właśnie
mutacja zabrała jej szanse na normalne życie. Dostaliśmy napady,
lęki, opóźnienie psychoruchowe większego kalibru i cienia szans
na cudowne uzdrowienie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







