Zastanawiałam
się, od czego zacząć opisując te nasze małe-wielkie sukcesy, z
tego zamyślenia wyrwało mnie wołanie sąsiadki - Andrzejku wracaj
do domu, już 4 godziny biegasz, nic nie jadłeś. Andrzejjj
słyszysz? Do domu! - Andrzejek, to 7-letni wnuk naszej sąsiadki.
Słysząc jak go woła tonem nieznoszącym sprzeciwu, a jednocześnie
z troską w głosie, pomyślałam, że gdyby Julia była zdrowa, też
musiałabym wołać ją lub ganiać za nią by przyszła do domu. W
takich momentach myślę, jak wiele traci i ile choroba jej zabrała
i przysięgam, że dla mnie to psychiczna tortura, zwłaszcza dziś
kiedy siedzimy w domu, bo padaczka daje jej w kość...Ehhhhh...OK,
dobrze już nie dołuje, bo miało być o postępach... A więc ostatni
turnus przyniósł dużą poprawę u Julki w zakresie komunikacji i
koordynacji. Nasza dziewczynka potrafi dłużej skupiać wzrok na
obrazkach w komunikacji alternatywnej i nie trwa to dwóch sekund,
tylko ona wpatruje się, zastanawia i stara się współpracować,
widzimy to my i terapeuci. Potrafi wskazać, co jest do jedzenia, a
co do picia i robi to bezbłędnie, oczywiście dotyczy to 4
przysmaków, ale to i tak duży sukces, co ja mówię, to ogromny
sukces. Julia umie też nazwać na zdjęciu: mamę, tatę (ka ka),
kicie, Kasię (ciocia), babcie Krysię (Isia) konia (jo) i wie, że
sowa robi hu hu :). Pojawiło się też w zasobie słów coś
nowego, wrzucę jak tylko to nagram, ale brzmi to, jak " Ko ko?"
i mówi to z takim śmiesznym akcentem i wypowiada bardzo szybko,
ale wiem, że oznacza to "Co To?". Tak, tak Julka zadaje
pytanie :). Pyta mnie o wszystko, co ją w danej chwili zaciekawi.
Pyta, patrząc na ptaki lub koparkę czy tramwaj. Nie wiem, ile daje
jej moja odpowiedź, kiedy nazywam wszystko, co wskaże, ale
przysięgam, że mogłabym milion razy dziennie słyszeć to "ko
ko" i nie zniechęciłabym się, odpowiadając jej za każdym
razem. To pytanie oznacza też, że Julia dostrzega świat wokół
siebie i jest nim zaciekawiona. Jej postępy dają mi siłę i wiarę
w to, że pomimo dużej ilości napadów padaczkowych Julia walczy i
nie poddaje się i wierzę, że tych postępów będzie więcej.
piątek, 20 kwietnia 2018
czwartek, 22 marca 2018
Julia na turnusie
Julka pozdrawia z
kolejnego turnusu. Jesteśmy tu dzięki Waszemu 1% :). Nasza wojowniczka jest zmęczona, ale
dzielnie znosi maraton. Każdy dzień zaczynamy od śniadania około
7.45, by na 8.30 dotrzeć na rehabilitację, po 2-3 pierwszych
godzinach zajęć Julia jest wyczerpana, na śpiocha je zupę i o
godz. 12 musi się przespać, sen trwa godzinę, w porywach do
półtorej, gdyż pędzimy na kolejne ćwiczenia, zazwyczaj po
południu zaczynamy od hipoterapii, następnie jest terapia ręki,
wzroku i kynoterapia (dogoterapia), a więc pieski. Przed kolacją
idziemy na dodatkowe zajęcia: plastyczne, muzyczne lub też lądujemy
w basenie z piłkami, w którym Julka z przyjaciółką szaleje, a
tak zapomniałam dodać, że dziewczynki znów turnus spędzają
razem. Z atrakcji poprzedniego tygodnia musimy wymienić odwiedziny
alpak (Nadziei ze swoją córką Wiarą) oraz dwie imprezy
urodzinowe, z czego jedna zakończyła się dyskoteką, a więc
muzyka, taniec i mnóstwo radości. Wczorajszy dzień był dla Julki
trudniejszy, bo już po 8.00 miała długi napad padaczkowy, w
związku z tym dopiero po 13 dotarła na pierwsze zajęcia i długo
nie wytrzymała. Dziś, choć osłabiona i śpiąca ciężko
pracuje.
Pamiętajcie, proszę o Julii w tym roku, rozliczając swój PIT
FUNDACJA
AVALON
KRS
0000270809
w
cel szczegółowy trzeba wpisać KRAK
1220
Wszystkie zdjęcia są własnością juliakrak.blogspot.com. Na publikacje zdjęć zgodę wyrazili terapeuci oraz mama Weroniki.
piątek, 9 lutego 2018
Nadzieja
Od naszej diagnozy
minął już ponad rok... W tamtym czasie wynik KCNB1 mnie przerażał
głównie dlatego, że nic nie wiedziałam, oczywiście moje obawy
są, a wróg nie jest mniejszy, wręcz przeciwnie, bo przybrał na
sile. Jednak coś się zmieniło, są ludzie i ich dzieci z taką
samą diagnozą więc nie jesteśmy tak zupełnie sami. Wiedziałam,
że będzie więcej dzieci, co prawda Julia nie ma bliźniaka
genetycznego (osoba z taką samą zmianą genetyczną), ale np. w
Polsce jest Kamilek (Kamil Waśkiewicz) ciut młodszy od Julki, ale
mam kontakt z jego mamą i czekamy już tylko na spotkanie, może w
tym roku się nam to uda. Natomiast we Francji jest już grupa 8 czy
9 rodzin a wśród nich jest dziewczynka Maἵa wizualnie bardzo
podobna do Julki. Na świecie jest około 50 rodzin, tak aż tyle i
tylko tyle, wiem, że to nie rozwiązuje naszych problemów, ale
razem jest łatwiej, raźniej. Jesteśmy też po pierwszym webinarium
z lekarzami, którzy zajmują się naszym genem. Spływa do nas coraz
więcej informacji i na szczęście w Stanach są rodzice bardzo
zaangażowani w pomoc swoim, a przez to naszym dzieciom (Szczególne
podziękowania dla Sherri, to mama, która wykonuje tytaniczną pracę
dla całej naszej rodziny KCNB1). W Polsce trudno się przebić z
chorobami rzadkimi a naszą mutację można zaliczyć do
ultrarzadkich, ale może i u nas kiedyś uda się stworzyć jakiś program
badawczy.
Więcej dzieci z KCNB1 można poznać, czytając ich
historię na www.kcnb1.org.
Jest tam zaledwie garstka opisanych
dzieci, ale z czasem coraz więcej osób podzieli się swoją
historią o poznawaniu KCNB1, drodze do diagnozy i życiu z
chorobą.
czwartek, 21 grudnia 2017
DZIĘKUJEMY za WASZ 1% PODATKU !
Kochani każdemu z
osobna i wszystkim razem Bardzo Dziękujemy za Wasz 1% podatku, który
powędrował na subkonto Julki. Dziękujemy rodzinie, przyjaciołom,
znajomym i nieznajomym, którzy nam zaufali w tym roku.
Przepraszam,
bo podziękowania powinny pojawić się pod koniec października,
kiedy dostaliśmy informacje z fundacji, ale ostatnio padaczka daje
Julce mocno popalić a mnie trudno skoncentrować myśli na czymś
innym.
Jeszcze raz Bardzo dziękujemy, to dzięki Wam jedziemy na
kolejny turnus i możemy zapewnić naszej dzielnej wojowniczce więcej prywatnych zajęć
na miejscu w Łodzi.
Sprawiacie, że łatwiej nam walczyć o Julkę i
za Julkę.
DZIĘKUJEMY
Ewelina i Witek
wtorek, 19 grudnia 2017
Przyjaźń
Dwie cudowne, nieco
inne od rówieśników, ale dla mnie wyjątkowe dziewczynki. Kiedy je
obserwuje, mam wrażenie, że takich jak one dwie nie ma ani jednej.
Obie blondynki o niebieskich oczach. Zawsze uśmiechnięte i radosne.
Kiedy się widzą, wtedy muszą się przytulić, wyściskać,
wycałować, chwile odpocząć i znów to samo radość, przytulasy i
buziaki. Na turnusie wygląda to następująco: buziak i przytulas po
spotkaniu rano na korytarzu, dojście na stołówkę poprzedzone jest
całusami i uściskami; posadzone przy stole muszą dotknąć swych
dłoni, natomiast odejście od stołu wiąże się z kolejnymi
oznakami, jakby nie widziały się miesiąc, a minęło zaledwie
kilka minut. Następnie każda ma zajęcia w innej sali, więc mają
przerwę do popołudnia i wtedy jest powtórka z uściskami i
całusami.
czwartek, 30 listopada 2017
Andrzejkowy level up
Były plany lania wosku
i inne zabawy andrzejkowe dokładnie tak jak rok temu, mieliśmy się
świetnie bawić. Zamiast tego zaczęliśmy oswajać się z
koncentratorem tlenu. Weszliśmy na poziom wyżej, jeśli chodzi o
padaczkę. Napady z sinieniem, a więc w dosłownym tego słowa
znaczeniu ratowanie Julki. Ostatni miesiąc był dla niej trudny,
duża ilość napadów, w tym nowość ww. sinienie. Zaczęliśmy
myśleć o koncentratorze tlenu, ale wciąż nam się wydawało, że
u nas nie jest aż tak źle, że zawsze mamy wlewkę i damy radę a
poza tym napad z sinieniem był jeden. Tak myśleliśmy do wczoraj.
To był splot dziwnych wydarzeń...
niedziela, 3 września 2017
Zjawiska napadowe
Perseidy,
pełnia czy też zaćmienie księżyca były i są dla mnie magiczne.
Niestety na Julkę mają ogromny - negatywny wpływ i teraz obserwacje
tych zjawisk prowadzę nadal, ale głównie pod kątem stanu
psychicznego i napadowego Julki. U nas wygląda to tak, że padaka
szaleje, jak tylko zbliża się pełnia, ostatnie zaćmienie księżyca
i wcześniejsze upały sprawiły, że Julka, która śpi czasem dwa
razy dziennie, nie spała w ogóle przez kilka nocy; natomiast w dzień miała
siłę za trzech, kiedy ja modliłam się o godzinę snu. Jak tylko
upały na chwilę minęły, napady rozkręciły się w najlepsze.
Każda wietrzna pogoda czy deszcz po upalnych dniach sprawiają, że
jak nie ma napadów to jest napadowo; wtedy Julia wyje, krzyczy,
nie da się dotknąć, jest tylko w sobie znanej gen galaktyce i
możemy tylko przeczekać, aż wróci do nas.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














